Restaurant Day - Czarna Wieś Kościelna

/
0 Comments
RESTAURANT DAY to jednodniowy karnawał jedzenia rozpowszechniony na cały świat! Tego dnia możesz poprowadzić swoją własną restaurację, gdzie chcesz, jak chcesz i z kim chcesz.
W ostatnią niedzielę powstało ponad 1500 takich spontanicznych restauracji. W samej Polsce 41.
Na podlasiu jedna - na szczęście :)


Zdrowo, pysznie i ekologicznie! Przywoływało nas swoim hasłem  gospodarstwo agroturystyczne "Ptasie Radio" wraz z przyjaciółmi i zaserwowało pyszne bezmięsne posiłki w Czarnej Wsi Kościelnej, 25km od Białegostoku.

Aby móc zjeść w tymże "lokalu" należało wcześniej zarezerwować sobie miejsce i posiłki, które zjemy na miejscu. O ile ja nie miałam z tym problemu, niektórzy nie byli w stanie zdeklarować się co chcieliby zjeść za kilka dni i ile. Na miejscu nie było możliwości zjedzenia innych potraw, niż tych co zamówiliśmy wcześniej. Wszystko było chyba wyliczone. A szkoda, bo świeże powietrze sprzyjało konsumpcji :)



Przeważały dania wegetariańskie nad wegańskimi. Spróbowaliśmy niemalże wszystkiego po trochu dzieląc się wszystkim między sobą. Pyszna zupa krem z pieczarek z ricottą i pietruszką przypadła nam do gustu już za pierwszym łykiem. Po prostu zahipnotyzowała nas swoim smakiem (prosimy o przepis:). Szkoda tylko, że zabrakło chleba orkiszowego z ziołami, w zamian była jakaś bułeczka. Natomiast chlebek orzechowy serwowany z zupą marchwiową - pyszotka.




Wegańskie sajgonki "spring rolls" z warzywami po prostu cudo. Tutaj zapachniało egzotyką, kurkuma, imbir, kolendra, a do tego miętowy dip. Przepis sprzedaje wam Edyta z Eko Quchni.
Poza tym próbowaliśmy torcik z cukini z sosami, sałatkę z fasoli i rukoli, tartę z botwinką i gorgonzolą, lazanię ze szpinakiem i cukinią, nadziewanego bakłażana z sosem fasolowym, gryczane pierogi "Lucyfera"!
Miały być brioszki - sławetne z filmu "Dzień Świra", choć nie czekoladowe, a z pietruszkowym pesto. Niestety nie zastaliśmy ich na miejscu, w zamian były słodkawe tartaletki w cieście francuskim.






Co prawda, ciasto czekoladowe z kremem mascarpone i owocami bardziej smakowało jak prawidłowe brownie - mokre, zbite i mocno czekoladowe. Samo brownie z pomarańczą również połechtało nasze podniebienia. Bananowiec z nerkowców z borówkami został "wciągnięty" przez niegustującego w bananach, a to mówi samo przez się :)

O samej organizacji kelnerskiej możnaby dyskutować. Osoby przyjmujące zamówienia i roznoszące potrawy zupełnie pogubiły się w tym co robiły. Deser dostałam na początku, a przystawkę na końcu, a do tego reszta towarzystwa musiała patrzeć jak ze smakiem pochłaniam swoje potrawy, czekając na swoje zamówienie...
Nie będziemy jednak narzekać, bo nie można wymagać profesjonalnej obsługi w jednodniowej restauracji. Potrawy broniły się same za siebie. Choć nie wątpię, że dla wszystkich organizatorów było to dobre doświadczenie na przyszłość. Kolejny raz może być tylko lepszy :)



Świeże powietrze, natura, ciepłe promienie słoneczne i przede wszystkim wyśmienite wege strawy tworzyły niesamowity klimat. Tutaj każdy mógł znaleźć sobie miejsce, dzieci, dorośli, zwierzaczki i napełnić swoje brzuszki :)

"Ptasie Radio" i przyjaciele dziękujemy Wam za wege wyżerkę! Z pewnością znowu wybrałabym się do Was. Ale coś mi się wydaje, że następny Restaurant Day zorganizujemy z Zieloną Kawiarenką w Białymstoku. To już w listopadzie. Szykujcie się :D









Tu też jest pysznie :)

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.