Wegańskie wesele z nutką wegetariańską 2013

/
32 Comments
Tam gdzie lamy, kuce, osiołki, zające i świnie żyją w zgodzie, tam zgotowaliśmy wegańskie wesele. Pięcioosobowa ekipa wegańskich fascynatów przejęła na ten czas kuchnię w Pomigaczach, aby zrealizować życzenie państwa młodych - wesele bez mięsa.



Gotować dla 50 osób, a dla 180 to inna bajka. Zaczęliśmy we czwartek popołudniu, skończyliśmy w sobotę o północy! Osobiście przyznaję, że była to dosyć męcząca praca. Przede wszystkim z tego względu, że sami narzuciliśmy sobie jej duuuuużo... Wesela rządzą się swoimi prawami, dlatego uważam, że podeszliśmy do sprawy zbyt ambitnie, choć przyznam, że sama idea bardzo mi się podoba. Jeśli państwo młodzi, życzą sobie wegańską strawę na stołach tego szczególnego dnia - tak też być musi. Ich radość jest naszą radością.

Skrycie przyznam, że bardzo chciałabym się znaleźć na takim weselu, gdzie możesz jeść dosłownie wszystko i razem z innymi. A nie jak zdarzało mi się to do tej pory, pół godziny później zanim kucharz upichcił mi coś wegetariańskiego.








Goście weselni mieli naprawdę full wypas i do tego pięknie podany na tacy! Było wiele potraw do wyboru i wiele kolorów. Na pierwszy odstrzał poszła zupa z porów, 3 rodzaje kotlecików - falafel, kotlet z cieciorki, i wegetariański kotlet z brokułów i sera, z pieczonymi ziemniaczkami i buraczkami, posypane gomasio plus suróweczka (patrz filmik na końcu). Kolejne ciepłe dania to szaszłyk z warzywami i tempehem, faszerowana papryka kaszą jaglaną + 3 rodzaje ryżu w różnych smakach i trzech kolorach.
Prócz powyższych dobroci, na stołach znalazły się pasztety z selera i fasoli, "ryba po grecku", kanapeczki z pastami z kaszy gryczanej i soczewicy, oraz dwie pasty z tofu - biała z glonami ala "makrela" i czerwona z suszonymi pomidorami. Tortille z saitanem, który robił Siwy i Cimek (to ta kula wielka jak łepetyna na zdjęciach). Pierwszy raz miałam z czymś takim do czynienia i nie przekonało mnie to za bardzo, ale tortille były smaczne :)
Aż mi się w głowie kręci jak o tym wszystkim myślę 8-)
Lecim dalej.
Na szczególną uwagę zasługuje sushi, które przygotowała Asia. Dziewczyna włożyła w to wiele pracy i godzin... Jak dla mnie było pyszne i mam nadzieję, że gościom również smakowało, choć sama Asia coś tam marudziła, że to jedno ze słabszych sushi co jej wyszło...
Chciałam tylko dodać, że ja sama usmażyłam 180 naleśników na krokiety! UFFF jak gorąco było :)
Pierogi z tofu i suszonymi pomidorami.
Pakora.
Dipy.
Humus.
Reszty nie pamiętam.



Nie obyło się również stołu z tradycyjnym jadłem. Tam pojawił się żurek, bigosik, chleb na zakwasie i trzy wege smalczyki z kaszy jęczmiennej, z pestek słonecznika i planty. No i chyba bimberek :)


Muszę wspomnieć również o tamtejszej ekipie kucharzy, którzy dzielnie znosili nasze "wybryki" na swoim terenie. Oni również mieli swoją działkę. Faszerowane jajka, roladki szpinakowe, kotleciki brokułowe, kartacze z soczewicą, pierogi ruskie - to ich działka, jako, że "wątek" wegetariański musiał się pojawić na weselu. Pani Krysia, szefowa kuchni miała do nas wielką cierpliwość i mam nadzieję, że wybaczy nam zepsucie ich mega superaśnej patelni... Może powinniśmy wysłać jej w zamian "fajkę pokoju"? Tak nazywała naszą yerba mate, którą sączyliśmy na okrągło. Kosztowali, próbowali, zdania mieli podzielone, a może zbyt do mięsa byli przywiązani? Dzięki nim wiem jak zrobić kartacze i mam nadzieję, że i oni podpatrzyli coś od nas :)


Fajnym motywem były zwierzaczki za kuchnią, co wcinały ze smaczkiem wszystkie obierki z warzyw i owoców. Nie fajnym motywem były niemalże pełne talerze wracające na zmywak. Niestety na weselach jest to na porządku dziennym. Czy widzicie dla tej kwestii jakieś rozwiązanie?



Słowem podsumowania. Pracy było full, było trochę stresu i spięć, były kąśliwe uwagi na wesoło, były też śmichy i chachy. I było mnóstwo podjadania
Zazdroszczę jednak gościom weselnym takiej wegańskiej wyżerki, choć wiem, że część z nich nie podziela mojego entuzjazmu. A skąd wiem? Bo doszły nas słuchy w kuchni, że niektórzy "zabezpieczyli się w padlinkę" przed przyjazdem i jedli ją przy swoich autach na zewnątrz... Jeden z nich poprosił również o półmisek wędlin, który został wytoczony na salę. No coż... Uzależnienie od mięsa jest kwestią realną, ale to temat na inny post.
Najbardziej jednak cieszyły komentarze w stylu "prawdziwa uczta dla duszy i ciała", bo również byli i tacy osobnicy, co docenili zarówno walory smakowe, jak i zdrowotne. A mam również cichą nadzieję, że któregoś tam dnia spostrzegą też kwestie etyczne weganizmu. Bo jestem przekonana, że jeszcze długo wegańskie wesele będzie na językach. Ziarno zostało zasiane. If you know I mean :)

Serdecznie dziękuję i pozdrawiam całą ekipę kucharzy w Pomigaczach,
Kacha

Po pełną fotorelację odsyłam tutaj - klik.






A oto sami prowodyrzy imprezy!
 
Michał i Gosia




Tu też jest pysznie :)

32 komentarze:

  1. Ja też miałam wegetariańskie wesele ;) Tak mi niektórzy niezaproszeni "dobroczyńcy" (i właściciel sali) marudzili że swoją fanaberią kulinarną nie powinnam zadręczać gości bo z wegetarian to byłam tylko ja, pan młody i mój tata ;P a reszta biedaków "normalnie się odżywiających" miała być głodzona trawą ;) - ale TO MOJE wesele i ja tutaj rządzę :P na własnym weselu nie będę zastanawiać się co mogę zjeść a co nie ;). Dla tych normalnych ludzi były dania "al'a mięsne" i wszyscy byli zadowoleni - nawet znajomy który mówił że "bez mięsa to on się nie potrafi najeść" westchną ciężko na widok wnoszonej nowej potrawy ;)
    Z tym była śmieszna sytuacja z moim tatą bo jedno z pierwszych z dań wyglądało jak pulpeciki. Podano mu je a on tak siedzi biedak i patrzy i widać że smutny bo głodny a nie może jeść. Tak przyzwyczajony do tego że wesela ociekają padlinką że miał nadzieje że chociaż dla niego coś przygotują innego a tutaj tutaj taka wpadka. W pewnym momencie go olśniło że córka w końcu też wegetarianka i skoro je to chyba bez mięsa ;) - w sumie pierwszy raz w życiu jadł potrawę "ulepioną w kulkę" ;)
    Tak czy inaczej szkoda mi że nic z kaszy gryczanej nie było, a chciałam uszka z kaszą w barszczu - uwielbiam ją ale dałam się w końcu przekonać i pójść "na ugodę" że to nie jest składnik na wesele bo się kojarzy z "biedotą" a wesela mają być "bogate" i już kaszy gryczanej goście by mi nie wybaczyli - nie do końca rozumiem idee dzielenia jedzenia na zdolność finansowe jednak skoro miałam ludzi zadręczać brakiem prawdziwego jedzenia to chociaż niech jedzą "jak królowie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło słyszeć, że idea wege wesel się rozprzestrzenia :)

      Usuń
    2. Nie wiem czy rozprzestrzenia bo my wesele mieliśmy w 2008 roku ;) więc jednak trochę temu ;) (OMG to JUŻ TYLE?!)
      I co ciekawsze nie mieliśmy wódki tylko domowe wino od mojego taty (z eko uprawianych wiśni :P - nikt nie miał po nim kaca, nikt nie miał "nieprzyjemnych odjazdów" jak to bywa przy wódce ale ci co przetrwali do 1 byli mocno weseli :] i nawet zesfatała się jedna para). Kupiliśmy dwie wódki "dla tych dla których już brak mięsa to za dużo" ale zostały nie ruszone :P

      Usuń
  2. A i rozwiązaniem dla nadmiaru jedzenia są "poprawiny" ;)
    My z kolei mieliśmy przygotowane "zestawy z resztek" - były pojemniczki i jak komuś coś bardzo smakowało to na koniec pakował sobie to do pojemnika i brał do domu - w ten sposób zniknęła ponad połowa nadwyżki (chociaż nie zdziwiłabym się gdyby to na normalnym weselu nie przeszło - w końcu kto to słyszał by w ramach "podziękowań" dawać ludziom resztki ze stołu a nie ciasteczka lub wódkę - my mieliśmy w sumie bardziej imprezę dla znajomych bo z rodziny to się mało kto pojawił :P )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem za pojemniczkami! Może ustalimy nową tradycję :)

      Niestety wciąż dużo jedzenia nie jest zjadane z talerzy, które wracają do kuchni.
      A możeby wydawać ciepłe posiłki przez okienko? Kto głodny ten sobie bierze :)

      Usuń
  3. WOW, fantastycznie :) Jestem pełna podziwu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy17.8.13

    przyznam szczerze, że naprawdę zdziwiło mnie to, iż ktoś nawet przez kilka godzin nie może się obejść bez padliny, tylko przemyca ją nawet na WESELE!, które nie bez powodu zostało zorganizowane w takiej konwencji . ciekawe jak się czuli państwo młodzi...

    to boli, że ludzie są tak zamknięci na nowe smaki.

    a Wy odwaliliście kawał dobrej roboty! gratuluję! ;-)

    kata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Państwo młodzi przymrużyli na to oko, to był ich dzień i chcieli się dobrze bawić. Z drugiej strony spodziewali się też takich "akcji".

      Usuń
  5. Woow! Piękne wesele! ale nie wyobrażam sobie pracy kucharzy. Podziwiam!

    Można prosić o przepis na te oryginalne sushi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu nie wiem czy uda mi się zdobyć przepis, bo nie mam kontaktu do Asi niestety, spotkałam ją dopiero pierwszy raz w tej kuchni :)

      Usuń
    2. Ok Kasiu, może kiedys Asia przeczyta i napisze.

      ps.
      Jestem pewna, że składałam młodej parze życzenia, chyba gdzies przepadły.
      Jeszcze raz życzę szczęscia i miłosci na całe życie.

      Usuń
  6. Szczęscia i miłosci na całe życie życzę młodej, pięknej parze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeraża mnie to, że goście podjadali kiełbachy przy autach. Przecież nie serwowaliście samych sałatek i trawy! Choć sama jestem mimo wszystko fanką mięsa taką ucztą byłabym zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mimo, że jestem fanką mięsa, rozumiem czemu inni go nie jedzą. Dziwi mnie jednak, że ludzie nie są w stanie "wytrzymać" jednej nocy bez podgryzania kiełbasy przy aucie. Wegetariańskie jedzenie jest przecież taaaakie smaczne i jeszcze da się tym bez problemu najeść :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wegańskie wesele - pierwszy raz słyszę o przyjęciu z jedzeniem wegańskim.
    Wszystko chyba zależy od tego po co jest wesele ? dla gości czy państwa młodych.
    Chyba gdybym była weganką to i tak postawiłabym wędlinę na stół.
    To tak jak ja wódki nie lubię a na moim weselu wódka była .
    Nie mniej jednak ciekawy i odważny pomysł i na pewno oryginalny !
    Pozdrawiam
    http://myszkagotuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weganizm to nie estetyka, ale coś więcej. Weganie serwujący mięso są niczym żydzi częstujący swoich gości wieprzowiną.

      Usuń
  10. I co da się?/ A i oczywiście!!! Boże ja się niemal popłakałam ze wzruszenia, niesamowita rzecz, ciekawe jak do tego goście podeszli, bo w wielu miejscach się słyszy, ze brak wódki "gorszy" co poniektórych, a brak mięsa??
    Niesamowitą robotę zrobiliście i barwa dla młodych!

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej, niedługo właśnie minie rocznica naszego wege wesela ;) Namęczyliśmy się strasznie (a właściwie to ja) przygotowaniach, ale wyszła super imprezka ;-) Szkoda, że nie miałam takiej zgranej ekipy gotującej jak tu, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Coś pięknego! Nigdy nie widziałam takiego wegetariańskiego przepychu ;) Aż ślinka cieknie! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowite przedsiewziecie, jestescie wielcy. Nie moge tez zrozumiec podjadaczy kielbasy, ktorzy nie potrafia przez jeden wieczor uszanowac zyczania Mlodych.
    Moje wesele bylo bezalkoholowe i pozniej goscie bardzo chwalili i swietnie sie bawili bez alkoholu a jedynym narzekaczem byl chyba moj tato, ktorego obchodzilo co pomysla ludzie. A co maja pomyslec? My nie pijemy i to bylo nasze wesele i takie mielismy zyczenie.
    Na taka weganska uczte chetnie bym sie wybrala.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale fajnie!! Sama chciałabym kiedyś takie coś przygotować, być od tej strony kuchennej, wegańskiej. :)
    U mnie jak kiedyś urodziny robiłam bezmięsne to było dużo gadania, że to jedzenie nie powinno być dla mnie, a dla gości, ale w końcu wszyscy byli zadowoleni. Więc domyślam się jak musiało być na weselu. Pełno ludzi, zero mięsa, niektórzy myślą chyba że jeden dzień bezmięsny to już się pochorują. Mam nadzieję, że z czasem się to zmieni. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy19.8.13

    Wszystko wygląda PYSZNIE! Brawo! Ale czy na talerzyku obok ogóreczków konserwowych nie leżą przypadkiem jajka z majonezem i szczypiorkiem? Broń boże nie czepiam się, po prostu wpadło mi w oko :\

    OdpowiedzUsuń
  16. Super, ze wszystko sie udało! Ja miałam obiad weselny dla rodziny w 2003 roku własnie wegetariański - sama wtedy nie jadłam miesa. Wszyscy byli zachwyceni, nikt nie marudził a jeszcze wtedy istniejąca Ananda stanęła na wysokosci zadania;]

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładnie to wygląda. Nie ma co :)
    Pozdrawiam
    http://weganskiewesele.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak czytałam o tych co mięso przy samochodach jedli, od razu przypomniało mi się jak mi samej zdarzyło się kilka razy na weselach jeść w samochodzie ;) Jednak z odwrotnych przyczyn - na weselu było tylko mięso i byłam strasznie głodna. Czasem jest przygotowywana wersja wegetariańska dla mnie (jeśli ktoś z bardzo bardzo bliskiej rodziny brał ślub), ale niestety zwykle to nie zdaje egzaminu. Posiłek dostawałam dużo później od reszty i nawet zwykłe pierogi ruskie potrafili zepsuć obtaczając je w panierce i smażąc na tym samym tłuszczu co smażyło się wcześniej 150 mięsnych kotletów (w efekcie ból brzucha i koniec imprezy). Zazdroszczę możliwości zorganizowania takiego wesela i jednocześnie podziwiam. Jedzenie na zdjęciach wygląda rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  19. fantastycznie! chciałabym na takie wesele trafić

    OdpowiedzUsuń
  20. Byłem ostatnio na weselu, na którym po raz pierwszy w swoim wegańskim życiu jadłem równo (w tym samym czasie i takie same porcje, łącznie z - może nieco innym niż lody, ale jednak - deserem) z innymi gośćmi. Ekipa kateringowa stanęła na wysokości zadania, serwując nam całkiem wymyślne żarcie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy31.8.13

    jaka ładna para :))) gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  22. Kilka lat temu byłam z mężem na weselu Zosi i Dawida Rzepeckich. Jakie niesamowite rytuały, przygotowanie panny młodej i pana młodego do ślubu, mycie, masowanie, ubieranie, plecenie wieńców, przekazywanie darów, potem same zaślubiny - może gdzieś jest filmik albo chociaż zdjęcia - warto zobaczyć, jak cudownie i niezwykle można się pobrać. No i kuchnia oczywiście wegańska. Zupa z pokrzywy śni mi się po nocach - wspaniała. Tantra love to ich dzieło!!! można zobaczyć na Facebooku. Pozdrawiam!!! Jagoda

    OdpowiedzUsuń
  23. Wszystkiego najlepszego!!!

    Takie przynoszenie miesa na weganskie wesele jest po prostu zlosliwe ze strony gosci, nie do konca wiadomo jednak co chcieli tym udowodnic, chyba ich brak szacunku do innych przekonan, a tym samym dla panstwa mlodych. To troche tak jakby przyniesc wodke na spotkanie AA.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ojej jaki super pomysl te weganskie wesele! Zapisze sobie tez post, w ramach inspiracji, na przyszlosc :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.